Kropelkowe szaleństwa




raz za razem lecą krople
przepychają się okropnie
wolno szybko jak popadnie
byle woda stała na dnie

swoje własne tworzą szlaki
przyjaciółki z jednej paki
kałuże jej wierne druhy
napełniają wodą brzuchy

bąble na nich jak talerze
co rusz nowe lecą świeże
wszystko mokre dookoła
deszczu stara dobra szkoła

lekkie niczym baloniki
tańczą sobie w takt muzyki
jednak już zmęczone nieco
coraz wolniej krople lecą

ostatnie wydają tchnienie
spadając lekko na ziemię
kałuża dosyć ma słońca
niedługo wyschnie z gorąca

L.Mróz-Cieślik

Czytany: 215 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: