Zachwyt poranka



Dzień powstał z kolan cicho i skrycie...
Muśnięcia pozdrowień rozbudzają zmysły.
Aromat dwóch filiżanek pachnie znakomicie.
Żal tylko, że wzruszenia nocy prysły.

Lecz już na niebie chmury długonogie.
Marzenia tango rozkoszne tańczą.
Odkładam w kąt refleksji demagogię.
Bo cóż one w zachwycie poranka znaczą?

Słoneczny blask wypełni rozkochane życiem oczy.
Ciepło promieni rozgrzeje oddychające nadzieją ciało.
I zgaśnie żal po pełnej namiętnych zwidów nocy.
Przytulić wargami taką świeżość, to wciąż za mało.

Oskar Wizard

Czytany: 300 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: