Hubertus konny


lisi ogonie powiewający
w surducie jeźdźca tak jak w zieleni
trawy która się rosą spłomieni
i zadrży saltem jeźdźca już w słońcu

a niecierpliwe konie parskają
ruszają – wiją się za ogonem
galopem nagłym gnają szalone
dziś amazonkę za lisa mając

już ziemia dudni werblem miarowym
i wita jeźdźca kopyt odbiciem
pościg szalony z Mastrem na świcie
a wietrzyk wieje nam już zza głowy

Czytany: 220 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: