Kobieta zmienną jest...


Dzwoni telefon. Jutro przyjeżdżam.
Więc ja radosny i uśmiechnięty
do Biedroneczki na butach wjeżdżam,
ryms tuż przed drzwiami. Ten lód przeklęty...

Śnieg go dość mocno bielą otulił,
dobrze że nogi całe i zdrowe.
Tak chciałem żonę mocno przytulić,
kiedy to zrobię - w noce majowe?

Bo Pani nagle się odwidziało
a tu lodówka pełna przysmaków.
Przyjazd do kraju już odwołała,
śnieg mocno sypie. Nie widać znaków.

I cóż poradzę. Dalej chce robić...
Jedzie na północ Niemiec pociągiem.
Chyba się z żalu dziś nie wyrobię
i sobie flaszkę otworzę drągiem...

Czytany: 461 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: