Chory konik


Gdy zdrowy konik do stajni wchodził
Silny wiatr nagle bramę zatrzasnął
Już się biedactwo dziś nie nachodzi
Płonna nadzieja też szybko zgasła

Cierpliwy konik ani nie stęknął
Choć noga spuchła mu niczym bania
Wielka to była dla niego męka
A dla nas śmiałe było wyzwanie

Nawet nie zarży konik kochany
Gdy ranę myją stoi cierpliwie
Ruszyć nie może nawet kolanem
Chociaż zastrzyki dostał trzy w szyję

Choć płyn szczypiący drażni mu ranę
Konik spokojnie w swym boksie stoi
Gdy człowiekowi cierpienie dane
Innym nie daje również spokoju

Czytany: 193 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: