Niedziela


słychać wesoły gwar dziś precz odeszła zwada
zebrało się kilka par pora swobodnie pogadać
jak z żurnala znajoma pieska trzyma na smyczy
wychodzi mąż oraz żona godzin dziś nikt nie liczy

podają sobie ręce i łatki dziś nikt nie przypina
czasu też będzie więcej tak się niedziela zaczyna
zapomną o swojej pracy swobodni i wyzwoleni
moi znajomi rodacy idylla nie z tej ziemi

na spytki i do kościoła ubrani w stroje odświętne
ktoś hej wesoło zawoła wsiadaj podwiozę chętnie
obiad z deserem spacerek potem na sofie sjesty
niedziela dzień jakich wiele a żywot iście królewski.

L.Mróz-Cieślik

Czytany: 242 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: