Sznury zapalone


Co raz spadają, jako z drzazgi smolnej,
z duszy człowieka sznury zapalone.
Płonąc nie wiemy, czy jesteśmy wolni,
czy to co nasze jest już utracone?

Tego nie wiemy, bo skąd mamy wiedzieć,
w łoskocie mediów - wśród skarg i lamentów.
W zbytku , dostatku, czy w ponurej biedzie,
jesteś zbawiony, albo też przeklęty?

Kiedy popiołem sypkim się już staniesz
ambicje twoje jak wicher ulecą.
Pomyśl przechodniu - tak jak ja zostaniesz,
pyłem, marnością. Stań i zapal świecę...


Czytany: 173 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: