Bańki mydlane




Jedna za drugą jak balon pęka
za nią już sobie leci następna
potem kolejna i tak do skutku
pędzą szalone lecz po cichutku

małe kryształki srebrne i złote
nigdy nie wiedzą co będzie potem
niczym Amora strzałą przebite
ciągle wracają z wielkim zachwytem

i przezroczyste lśniące jak lustra
gdy w dal odlecą robi się pustka
czasem wirują długo wysoko
niektóre nawet mkną ku obłokom

zebrane w kiście jak winogrona
każda wyniosła niczym matrona
jak deszczu krople na parapecie
znikają szybko w tym wielkim świecie

spadają na dół strącone tchnieniem
zostają zawsze miłym wspomnieniem
bańki mydlane błyszczące kulki
i mydło razem z nimi do spółki.

L.Mróz-Cieślik

Czytany: 1494 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: