Zawieja. Sonet
Zawieja śpiewa pieśń swą wydumaną
I biczem smaga skamieniałą ziemię,
W puszystych zaspach stado wilków drzemie,
Drzewostan jęczy lodami zalany.

Siedzę sam w domu, bo tak jest mi dane.
Straszliwie marznie całe ludzkie plemię,
A politycy dyskutują w gremiach,
Chłoszcząc obłudą narodowe rany.

Zabójcze zimno. Koksowników nie ma.
Rozkosz zdrętwiała, asfalt lodem skuty,
Nawet cichutko popiskuje wena.

Koń idzie stępem. W mrozie skrzypią buty.
W śnieżnych zawiejach człowiek nieszczęśliwy.
To obraz zimy. Smutny i prawdziwy.

Czytany: 258 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ