Pieszczoty pani zimy




Powraca po długiej rozłące
zimny oddech
znajomy ruch głową
rozsypuje kryształy szronu
białe płatki do ziemi lgnące

rześko przechodzi przez pola
jedną dłonią niespodzianie
w niebie okno na oścież otwiera
białym puchem ziemię okrywa
bo taka tej pani jest rola

jej czyny to dla ziemi pieszczota
choć zimne są to objęcia
nie słychać żadnej skargi
uległa ziemia do snu się kładzie
poczeka na czas gdy się zima wycofa

znieruchomiała bo uściskiem skuta
pierś ma zmrożoną chłodnym oddechem
zimy uwięziona ramieniem
jej kształty ukryte przed wzrokiem
wiosna ją zbudzi bo wiośnie ufa.


Czytany: 313 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: