Świeży Mikołaj



Gdzie się podziały te cudowne czasy?
Prezenty wpadały wprost do kominka.
Mikołaj pędził przez pola i lasy...
Na widok brody śmiała nam się minka.

Przez świat gnały sanie i renifery.
Lecz w końcu kryzys dopadł Laponię.
Kto mógł, chwytał swojego losu stery...
Świętemu została tylko garść wspomnień.

W Urzędzie Pracy poznał Śnieżynkę.
Straciła pracę w fabryce śniegu.
Pokochał jej oczka, usta, czuprynkę...
Historia nabrała dalszego biegu.

Miłość rozkwitła jak ogród różany.
Lecz ciągle dręczyło ich wykluczenie.
Świat bez prezentów i deszczem zalany...
Gdzieś znikła zima i marzeń spełnienie.

Postanowili więc firmę założyć.
Złożyli wniosek o fundusz unijny.
Mikołaj musiał się jednak ogolić...
Dalsze wymogi milczeniem pomińmy.

Teraz znów śnieży i słychać ho ho ho!
Może za dużo w tym marketingu?
Lecz świat może zmienić ten, co poznał dno...
Walcz o swoją pasję na życia ringu!


Oskar Wizard

Czytany: 226 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: