Ukochana Nocna Zmora



Mija późną nocną porą,
godzina za godziną...
Zasnąć wciąż nie mogę,
gdyż myśli biegną oszalałe.
Za łóżkiem wciąż coś dyszy
i straszy przełykaną śliną.
Piaskun wciąż omija moje oczy,
coraz bardziej ospałe.

Chciałbym by rusałki,
do snów mnie zaprosiły.
Utonąć chociaż na chwilę,
w uroczych marzeniach...
Lecz mary galopadę,
na piersiach sobie urządziły.
Strzygi i koboldy,
majaczą się
w mrocznych cieniach.

Poranek rozkwita blaskiem słońca
i jest mi wybawieniem.
A wtedy zza łóżka wybiega nagle,
wielki dyszący pies.
Odrzucam wieczorem czytane legendy,
z wielkim obrzydzeniem...
Zabrały mi sny,
zaś czarna zmora,
gotowa do spacerku jest.


Oskar Wizard

Czytany: 843 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: