MIGRENA


stuka jakby młotkiem
wali prosto skroń
żadnym znanym środkiem
nie wygonię stąd

miejsce tu zagrzała
od lat bardzo wielu
i jak ostra strzała
wciąż dąży do celu

czasem jakby nożem
tępym tnie i sieka
tylko się położyć
po cichu przeczekać

okna pozasłaniać
przykryć głowę kocem
do samego rana
ciężkie także noce

cały czas po lewej
tą zajęła stronę
kiedy minie nie wiem
w jej objęciach tonę

mija czas powoli
wstaję otępiała
jeszcze bardzo boli
radość mą zabrała

szybko nie odpuści
oto moja zmora
wychodzi z czeluści
nadeszła jej pora

L.Mróz-Cieślik

Czytany: 205 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: