Nasza praca powszednia


Jadę sobie do roboty
która utrzymanie daje
w dni powszednie i soboty
czy to grudnie czy to maje

wiosną kwitną bzy w ogrodzie
trawka rośnie ptaszek kwili
ja nie myśląc o pogodzie
gnam do pracy w każdej chwili

latem słońce w twarz przypieka
nie raz zagrzmi i popada
lecz robota nie poczeka
trzeba sobie trudu zadać

jesień z drzew spadają liście
opadają jarzębiny
trzeba jechać oczywiście
odrobić swoje godziny

zima śniegiem posypało
trzeba jechać autobusem
może by się i pospało
lecz na chleb zarabiać muszę


Autorka L.Mróz-Cieślik

Czytany: 177 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: