Przebudzenie


Gdy rano oczy swe otworzyłem,
do ciebie cicho się odwróciłem.
Spałaś spokojnie śniąc jeszcze miło,
ciekawy byłem co ci się śniło?

Mimo że gdzieś tam daleko byłaś ,
rękę na szyję mi zarzuciłaś.
Ja się poczułem wówczas jak w raju,
jakby w zaklętym jakimś tam kraju...

Więc pomyślałem sobie z radością,
że jesteś moją wielką miłością.
W rysy twej twarzy się przyglądałem,
wszystko co dobre w niej odczytałem.

Mądrość i szczerość dominowały,
do ciebie na pewno tak pasowały.
Uśmiechem zaraz mnie przywitałaś,
bo tak naprawdę to już nie spałaś.

Wymieniliśmy się pocałunkiem,
dla nas porannym to podarunkiem.

26.08.2013

autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 227 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: