I tak codziennie
Przychodzi każdym popołudniem,
rankiem, gdy zioła drżą od rosy,
sierpniowym zmierzchem, kiedy cudnie
zachodzi słońce. Nigdy dosyć

dla niej kolorów, wzruszeń, blasków,
świerszczowych skrzypiec nad łąkami,
mgieł, kiedy znika sen o brzasku
i tych piosenek zapomnianych.

W rękach ma fiolet przemijania
(łzy czasem też w kieszeniach nosi),
kasztan przy drodze jej się kłania
rudą jesienią plącząc włosy.

Nie chce już nic, prócz paru westchnień,
słów zagubionych gdzieś nad ranem...
Twoja dziewczyna, której wiersze
na pewno wszystkie znasz na pamięć.

8.08.2013 r.

Czytany: 476 razy


=>