Ciemne czasy
Gdzieśże się podziewała przez tak długie lata,
gdy czułem na sobie kły oporności stworzeń,
gdy toczyłem zażarty bój z koszmarami tego świata,
zapuszczając w bezmyślach nadziei korzeń.

Gdzieśże była w te ciemne czasy,
krwią zaschniętą, walczone za chmury,
podczas jak prostego ludu masy,
kreśliły palcem na mapie kontury.

Dlaczego nie pojawiłaś się z anielską pomocą,
gdy mury mej duszy zdobywał czarci pomiot?
Jakże mogłaś nie zwrócić uwagi, że nocą,
oczekiwałem Cię w snach, będąc przyczajonym jak kojot.

Gubiąc wiarę swą, padając na kolana pod ciężarem prawdy,
trzymając w ręku tarczę przetrwania, iść wciąż tą drogą.
Patrzę w gwiazdy w twych oczach, mieniących się jak szmaragdy,
przegryzam wargę Twą z namiętnością, która memu sercu tak drogą.

Teraz pozwól, że ukryję Cię w sercu, gdzieś na dnie,
zanim strażnicy marzeń, Cię w wiecznym śnie ozłocą.
Niech granica dzieląca niebo i ziemię przepadnie,
a my do swych warg wrócimy ciemną nocą.

Niechaj mrok pogrąży nasze ciała w ezoterycznej magii,
byśmy znaleźli się oboje w rajskim sadzie błogości.
Zabijmy w końcu czas, który do pożegnania nas nagli,
zmieniając parzącą pokrzywę, w różę pełną miłości...

Czytany: 292 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ