Spowiedź


Witam Ciebie Boże Ojcze, wspaniały Stworzycielu.
Nieporadne myśli w słowa składam.
Myślałem o rozmowie, od lat wielu.
Dziś potrzebna pomoc mi i rada.

Nie zostałem do tego zmuszony siłą wroga,
która serca dławi.
Tracąc swą wiarę, obraziłem Boga,
następującymi grzechami...

Trwałem własnym, pustym prawem życia,
które odbijało się z hukiem o pomsty wrota.
Tracąc rozum, nie mogłem wyjść z ukrycia,
myśląc, kto mą wolą miota.

Czując w rękach, władzy czarcie brzemię,
pędziłem ślepo naprzeciw zawierusze.
Mym rozkazem, było me pragnienie.
Oddalałem, parskając śmiechem, trzecie dusze.

Topiłem w siedmiu grzechach me sumienie,
pewnością żądzy krzywo zaślepiony.
Roztrzaskałem wiary pomnik o kamienie,
brnąc w nieznane, zwierzem odmieniony.

Mój świat trwał odpowiedzią na mgły pytanie,
w świętości kolczastych krzewów, nie palemki.
Nie mogłem zdjąć z Twych ramion krzyża, Panie,
nie potrafiłem oszczędzić ofiarnej męki.

Wierzyłem, że czerń wyższość ma nad bielą,
zimne plamy kreśląc na życia płótnie.
Uzależniony od przejażdżek czarną karuzelą,
zdradzałem Cię, dzień po dniu okrutnie.

Zapewniam, życie me od dziś się zmienia,
bo na mej głowie, ręka Ojca ukochana.
Podsumowując - czekam na Twe polecenia,
co do pokuty, która będzie mi dana.

Oto moja spowiedź w masę słów zgarnięta,
niech myśli owe brzmią jak "proszę" i "dziękuję".
Krótko mówiąc - więcej grzechów nie pamiętam.
Wybacz Ojcze, lecz niektórych nie żałuję...

Czytany: 187 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: