Klatwa
Malachitowa dal rozpina się arkadą nieba.
Superlatywy trwania kąsają wściekle niebyt.
Kwintesencję życia, ludzkie męczące potrzeby,
niczym ze złotego ziarna, w postać codziennego chleba.

Słońce maluje świat brudną barwą nicości,
ślepi ludzie brną w klatkę - żelazną, mocną.
Nie widzą mroku kata, który ich dusz łowcą,
nie zdają sobie sprawy ze swej egzystencjalnej małości.

Świst naboi nad głową, stała wojna nacji,
palą pokoju most, krwią przez przodków wnoszony.
Ciężkie działa techniki, złotej prosperacji,
ukazują na froncie, swe diabelskie strony.

Wszystko skończy się z czasem niczym letnie noce.
Spadnie nań nieprawych klątwy kolosalne brzemię,
przeistaczając w prawdę jawne sny prorocze,
odegrają swój ostatni spektakl na śmierci scenie...

Czytany: 245 razy


=>

Najnowsze
















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ