Tęcza


Błogo kołyszę się na wiatru fali,
wsłuchany w natury bezdźwięczne odgłosy.
Tak blisko do nieba, tylko parę cali,
widząc majętność zieleni, segreguję myśli stosy...

Na przepięknym płótnie, mała czarna plama,
odrywa mój wzrok, nie daje wytchnienia.
Przyczyna od dłuższego czasu wciąż ta sama,
tęsknota za natchnieniem, pożądanie jej spojrzenia.

Pojawia się tęcza, znów jestem świadomy,
że czarne chmury przywoływane są na nic.
Głupoty, szczęścia pierwsze syndromy,
wie, że będę Jej aniołem stróżem bez granic.

Czas wracać do domu z owej pięknej krainy,
"Lecz po co wracać ? " - pyta rozum skrycie.
Wracam do anielsko pięknej dziewczyny,
którą po kryjomu, kocham nad życie.

Czytany: 257 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: