Żmija salonowa




Poetka wielka, wszędzie bryluje,
ironią mężczyzn dusi, zabija,
nieco przywiędłą ma cienką szyję;
wyraźną niechęć do mężczyzn czuje.

Pani satyry, ironią bluzga
i ochy achy w torebkę chowa,
myśli że będzie wiecznie królować;
szołmenka wstrętna - założyć uzdę

Na tułów wredny, kibić żmijową,
lesbijstwem giętki i obrażalski,
samego Słonia , chociaż Trąbalski;
skróci o męską ciała połowę.

Czytany: 198 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: