Jesień życia
Wczoraj było, ja już tęsknię
z głową w chmurach. Pytam słońca,
- czy widziało? W dzień tak piękny,
zaświeciło, noc nie końcem.

Nawet ptaki patrzą smętnie,
sypię ziarno, choć nie proszą.
Potrafiłam je zachęcić,
nikt mi nigdy nie dał kosza.

Wiklinowy, róży mnóstwo,
przeplatane szałem zmysłów,
ogród szepnął - moje bóstwo.
Dzisiaj rano czar ten prysnął.

Pies posmutniał, pal go licho.
Niech się bawi cieniem swoim.
Tylko w domu nadal cicho,
wiatr w konarach drzewa stoi.

Czekam jutra, tu na schodach.
Kwiat we włosach się rumieni,
Tylko dni mi trochę szkoda,
nie chcę czekać do jesieni.

Czytany: 245 razy

R E K L A M A

=>