Zdarzenie


Jechałem furą po ciemnej drodze
Chciałem być w domu na jednej nodze
Więc gaz cisnąłem prawie do dechy
Wcisnęło w fotel moje bebechy.

Licznik dwusetkę miał na swym blacie
Niejeden mógłby narobić w gacie
Zakręt był ostry, a ja go ściąłem
W jedną sekundę błąd swój pojąłem.

Światło w me oczy błysnęło nagle
Pośpiech był chyba... jakby po diable
I huk potężny wstrząsnął mym ciałem
Chyba od razu już zrozumiałem.

Choć jeszcze w głowie nadzieja tkwiła
Po chwili jednak mnie opuściła
Wszystko przejrzyste już się zrobiło
Dla mnie się życie właśnie skończyło.

Patrzyłem z góry na to zdarzenie
na ciało wbite w tylne siedzenie
Bryka niestety nie do poznania
z tirem zderzenie to są doznania.

Drugi raz światło znowu ujrzałem
W nową wędrówkę się więc udałem
Już bez pośpiechu tak podążałem
Teraz dopiero chyba zmądrzałem ...

17.07.2013 r.

Autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 234 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: