Pozamieniać się rolami


żali się tubka do pana młotka
taką robotę jak pan bym chciała
on odpowiedział pani jest słodka
a gwoździe twarde są niczym skała

na to mydełko wtrąca dwa słowa
szczotka do zębów ma dobrą pracę
może się zawsze do buzi schować
ja od mydlenia cierpliwość tracę

co ty powiadasz gąbka się pieni
zazdrościć trzeba odplamiaczowi
z nim tylko pragnę rolą zamienić
on nie da plamy zawsze gotowy

a szampon słucha speszony nieco
wannę on lubi jej chwali wdzięki
tak piecze w oczy że aż łzy lecą
zamianę przyjmie choćby od ręki

ręcznik odstąpił miejsce z wieszaka
bo marzy mu się ogromne pranie
i wcale po nim nie będzie płakać
bo mu obrzydło wisieć przy ścianie

zbudził się papier toaletowy
i słucha tego z niedowierzaniem
próżne są jego wszelkie rozmowy
na szarym końcu i tak zostanie

przyjął los ciężki rolką obraca
nawet o żadnej zmianie nie marzy
taka to jego zasrana praca
że jest do dupy a nie do twarzy

L.Mróz-Cieślik

Czytany: 227 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: