Morsztyn_Jan_Andrzej - Jesień .: Wierszoteka Ibki :.

Jesień
Jak znowu oracz, poganiając cugiem
Dobytku, pola krzywym porze pługiem;
Nie żal mu prace przewracając ziemię,
Która stokrotne odliczy mu plemię,
Nie żal i zboża, które rzuca w ziarnie,
Za które przybysz sowity zagarnie,
I choć go słońce w końcu lata pali,
On ciepłą pracę, kiedy z zyskiem, chwali.
A ja tylko oczu twych płomienie
Znoszę, o J ago, a zwiędłe nasienie
Moich nadziei jak na twój grunt rzucę,
Zawsze się plonem zanikłym zasmucę:
Daremno oracz pracuję ubogi,
Bo wszytko twoje wypalą śreżogi.
Ucz się od nieba, które gdyby wściekłym
Zawsze paliło słońcem, wnet by w spiekłym
Gruncie zostało ziarno jak w opoce
I sadowe by chybiły owoce;
A teraz widzisz i łąki podszyte,
I drzewa płodne, i łany okryte,
Bakchus w winnicy, w ogrodzie Pomona,
Ta jabłka trzęsie, ten odkrywa grona,
Każdy się cieszy i każdy zażywa
Swej prace, każdy swe frukty obrywa.
Tyś jest mój ogród, ja cię pilnym okiem
Strzegę i ciepłym polewam łez stokiem;
Dajże się i ty użyć, a daj wcześnie,
Póki jagodom dopiekają wrześnie,
I daj wprzód, niż nam zima smak odmieni,
Zażyc owoców tak pięknej jesieni.


Czytany: 1571 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ