i cisza


wiersz zimą
coś, co rozpala do białości
nadejdzie jego czas, będzie pociskiem
inaczej - niewystrzelony wsiąka jak deszcz,
co najmniej zostaje na swojej ziemi
takie to polskie
wilgotne policzki i
szept w okolicy ucha tam
gdzie najłatwiej całować
przed szeptem i po, jak daję słowo
w wierszu odbicie mojego charakteru
nie ma twarzy, to metafory
żadne argumenty

Czytany: 382 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: