O poranku
Nad ranem wróbelki nad uszkiem ćwierkały
w ten sposób pobudkę mi zapodały.
Wstać się niestety za,,chiny,, nie chciało,
ale za oknem już bardzo świtało.
Na zegar spojrzałem i mocno westchnąłem
i jeszcze trochę oko zamknąłem.
Sen się szybciutko w mej głowie pojawił
i spokój mej duszy powoli trawił...
A gdy ponownie na świat spojrzałem
jedno wiedziałem do pracy zaspałem.
I już na nogi się zerwać chciałem,
bo przecież czasu za wiele nie miałem.
Dobrze,że żona rozsądek miała
i mnie szybciutko przystopowała,
bo to niedziela przecież była...
i tak mnie jakoś dziwnie zmyliła.
Więc się wesoły bardzo zrobiłem
i się ochoczo do żonki wtuliłem.

11.12.2011

autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 357 razy

R E K L A M A

=>