Do Mamy
Tylko ty, Mamo, jedyna umiałaś
z kawałków złożyć poranioną duszę,
kiedy niemocą skrzydła połamała,
bijąc o rafy nienazwanych wzruszeń.

W kochane dłonie serce brałaś drżące,
gdy sobie z życiem radzić nie umiało,
i dotąd oczu tuliłaś gorącem,
aż znów nadzieją wszystko zakwitało.

Komu ja teraz bezsilność wypłaczę,
kiedy we włosach nie czuję twej dłoni
i wiem że nigdy już cię nie zobaczę.

Sennym złudzeniem dotknij chociaż skroni,
już posiwiałej dostatkiem rozpaczy,
i przytul ciepło, nim świt się zapłoni.


Czytany: 359 razy

R E K L A M A

=>