Na traf

Wczora u gładkiej dziewczyny
Na wierzchu białej pierzyny
Widziałem serc naszych mękę:
Białą i śniegową rękę,
Szyję mleczną, usta krwawe,
Złoty włos, oko łaskawe;
A co niej szyje było,
Zazdrościwe płótno kryło.
Rzekłem: Napaśmy tym wzroki,
To oczu naszych obroki,
Bo co zakrywa pierzynka,
To dla samego Szmelinka.


Czytany: 699 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ