Święty Jerzy -Anadiploza


Kiedy rycerz szalony, bo krew wali mu w skroniach,
na ratunek niewieście dziś bieży.
Płomień bucha potężnie, z nieba padają gromy,
a smok dysząc na ziemi już leży.

W rzymskiej armii szkolony, nieulękły, szalony,
prześladowań się nie bał też wcale.
Ścięty pod Nikomedią, co nie było tragedią,
bo wciąż bronił krzywdzonych zuchwale.

Czytany: 177 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: