Góral i ceper


Gdy młodym byłem podróżnikiem,
to gór, pagórków, już nie zliczę,
raz z kolegami wędrowałem,
do Rytra dotrzeć z nimi chciałem.

A w tym miasteczku pięknym, górskim,
gdy zjadłem w barze mlecznym kluski,
potem na moście rzeki stałem
i bystrą wodę podziwiałem.

Wtedy pijany zawadiaka,
mordka wyżarta, buźka wraka,
łokcie mi w stawach zablokował,
z byka uderzył swoją głową.

Walkę na pięści trenowałem,
boczną pozycję całym ciałem
przyjąłem prędko jak automat
o tym jest tutaj moja mowa.

Bo gdybym tego nie uczynił,
nos by mi złamał moi mili
chociaż kopniakiem też próbował,
trafić gdzieś w brzusio albo głowę.

A ze pijany był nieboga,
więc skontrowałem pięścią srogo
i wtedy jucha go zalała,
niech górom będzie cześć i chwała.

Czytany: 251 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: