Rozstania
I znowu ciche dni są przed nami,
nawet kot nie miauczy zawstydzony.
Najgorętsza fala, jak tsunami
odebrała męża, ty bez żony.

Chcę zagłuszać radiem moje smutki
cicho płaczę, co noc sen kudłaty.
Nie wytrzymam długo, choć dzień krótki
mamy swoje, inne już dwa światy.

Wykrzyczałeś: koniec! Słowa ranią.
Tyle zła, zawiści do człowieka,
kiedyś byłam ważną, cudną panią
dziś przed twoim wzrokiem chcę uciekać.

Odejdziemy, każde w inną stronę.
Bagaż wspomnień, szczęście odebrane.
Wezmę moje płyty ulubione,
smutna, będę słuchać ich nad ranem.

Czytany: 218 razy

R E K L A M A

=>