Stajnia wieczorem


Kiedy półmrok zapada ja w stajni się krzątam,
Do koryt sypię owies, przynoszę też wodę
A ciemność powolutku wychodzi już z kątów,
Wieczorem tak wygląda ma końska zagroda.

Godzina szósta wieczór, niebo jeszcze jasne,
Choć bystrym okiem widać, że dzionek już kona,
Mrok przykrył wnętrze stajni opończą tak ciasną,
Że widzę końskie grzbiety - nie widać ogonów.

A w boksach ruch ogromny i ciała się kłębią,
Parskanie słychać głośne, konie owies żują.
To obraz jak na płótnie. Całą jego głębię,
Wnet dojrzysz czytelniku i radość poczujesz.

Czytany: 227 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: