Przepraszam
Niech z Twych ust padnie rozgrzeszenie,
Choć wiem, żem wcale na nie nie zasłużył,
Lub niech się wyrzuty posypią jak kamienie,
I to niebo zasłonią, co już się miało rozchmurzyć.

Niech w Twych oczach rozumnych wybaczenie zagości,
Co się w moich ulgą nadziei odbije,
I gęste mgły rozgoni, rozjaśni ciemności,
Nim wśród nich upadnę i się nie zabiję.

Niech po Twym policzku bladym, wzruszenie łzami popłynie,
Co swe źródło nie w rachunku, ale w sercu znajduje,
Wybudźmy się w końcu, niech ta ciemna noc minie,
I głowami ponad wzniesionymi na zawsze dzień króluje.

Niech włosy Twe złociste wiatr poruszy odnowy,
Niech twarze rozgrzeje, zimnem ściągnięte,
Niech się lodu twardego w sercu skruszą okowy,
I powieki na świat otworzą wciąż zamknięte.

Niech się Twa ufność odnowi, choć jak kartka zgnieciona,
Niech Twe uszy zapomną, jakie słyszały słowa,
Niech od nowa zagości, w zgodzie serc zrodzona,
Choć jej tam zostało mniej już niż połowa.

Niech Twa pamięć zmętnieje,
Gdzie się smutnym wspomnienie maluje obrazem,
Niech się czasu kurzem pokryje, słodkim zapomnieniem,
Choć teraz w sercu wzbudza jedynie odrazę.

Niech się ma głowa pochyli,
Nad, z ludzkiej zrodzonym głupoty zdarzeniem,
Niech z niej znikną obrazy, co tak bólem ciążyły,
Pod jednym Twej głowy baczącym skinieniem.

Niech się do ziemi me zegnie kolano,
Niech za pychę zbytnią drogo teraz płaci,
Niech zawsze pamięta: słowa warte, nie za darmo,
I tylko ten kto je dobiera, tylko ten się wzbogaci.


Niech me usta na zawsze zamilkną,
Skoro tyle zła wypowiedzieć umiały,
Niech się na wieki sztabą zamkną solidną,
Aby się więcej już nie odezwały.

Niech me usta na zawsze zamilkną,
Niech ten język, co treści złe rozgłaszał,
Żeby razem z wargami na zawsze już ucichnął,
Albo jedno słowo wypowiedział. Przepraszam.

Czytany: 250 razy

R E K L A M A

=>