Marchewkowa ballada
Całkiem niedawno konik kochany
Marchewkę z palcem pomylił
Dziabnął zębami porobił rany
Bo w pysku dużą miał siłę.

Jucha trysnęła na żółtą słomę
Szczęki rekina kłapnęły
I pomyślałem że chyba skonam
Albo mnie trafi cholera.

Dobrze że w nabiał bestia nie uciął
Klejnoty mam ocalone
Gdyby wacusia też jeszcze skrócił
Szkoda by machać ogonem.

Czytany: 334 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ