Dzień świstaka


Dzień świstaka się zaczyna:
rano wstaję,zęby myję,
jem śniadanie,się ubieram
i do pracy szybko zbieram.
A po pracy obiad wcinam
i ciąg dalszy się zaczyna:
dalej biegnę popracować,
nie ma czasu leniuchować.
Gdy już wrócę-wieczór późny,
ale za to nie jest próżny.
Kompa wtedy więc odpalam
i muzyką zadowalam.
Bo muzyka mnie odpręża
-wtedy mam coś chyba z węża,
wówczas się po plikach wiję.
Tym ja właśnie wtedy żyję!!!
Ocknę się już po północy,
kiedy mam zmęczone oczy.
Do łóżeczka wiec wskakuję
i swe siły wnet ładuję,
żeby rano rześkim wstać
i zdobywać znowu świat.

01.09.2011

autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 208 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: