Lutowe niebo


Wieczorem mgła się już rozwiewa
Pasmami ciągnie się długimi
Z zachodu na wschód podłużnymi
Przenika wolno zmarzłe drzewa.

Niebiosa w czerni się skąpały
Która się wolno rozprzestrzenia
Szary firmament w mahoń zmienia
Opady śniegu już ustały.

Gwiazdy się mnożą jak skrzek żabi
I całe niebo pokrywają
Migoczą, gasną i mrugają
Aby samolot do nich zwabić.

A jego światła pozycyjne
Zielone są oraz czerwone
Pulsują w czerni nieboskłonu
Tak ludzkiej duszy dziś przychylnej.

Czytany: 349 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: