Kryzysowe przebranie


Na bal przebierańców się pan wybierał
ciągle się w jakieś rzeczy przebierał,
żona mu różne pomysły dawała,
sama przebranie już dawno miała,
a on główkował, i ciągle myślał,
i różne stroje sobie wymyślał…
to za Batmana przebrać się chciał,
lecz skąd skrzydełka Batmana wziąć miał…

Żona za KRYZYS go szybko przebrała:
chłopa do naga więc rozebrała,
paskiem mu brzuszek mocno ścisnęła,
ostatnie oczko ledwo sięgnęła,
listek figowy mu zarzuciła
i niezbyt widokiem się zachwyciła.

Fajeczka mała sobie zwisała…
(kiedyś to była solidna pała)
i tę fajeczkę KRYZYSEM zwała,
bo bardzo rzadko do pionu stawała…

Trafnie małżonka pana przebrała:
z ubraniem kryzys, w kryzysie pała !!!

18.01.2013

autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 235 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: