Moje sanktuarium
Nie mogę doznać twej bliskości, krążąc jak wolny ptak po niebie,
wypijam kielich samotności, bo tam w przestrzeni nie ma ciebie.
Ciągle też znikam oraz wracam szukając ciała nadaremnie,
więc tylko w pustce się zatracam, a wszystko senne jest i zwiewne.

Wtedy znienacka, zjawiskowo, na pograniczu snu i jawy,
kiedy już czekam na zbudzenie, miłości grają nam organy.
Ty wtedy stajesz się wszechświatem, ja tobą jestem naznaczony,
wiosną, jesienią, zimą, latem i podążamy w nieskończoność.


Czytany: 359 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ