Niespodziewanie


Przybyłaś nagle w deszczu oraz słocie
Kiedy już ciemność ziemię otuliła
Wtedy nadeszła przecudowna chwila
I uciszyłaś ból oraz tęsknotę.

Nadzieja przyszła rozjaśniła niebo
Dała otuchę duszy zabłąkanej
Była balsamem na broczące rany
I tego właśnie było mi potrzeba.

Jak podziękować za cudowne drżenie
Serca smutnego co samotnie wyje
Pocałowałem twoją piękną szyję
Żar nie wygaśnie nie znikną płomienie.

Tu przyszedł Amor i swą strzałą ostrą
Ugodził nagle i niespodziewanie
Napoił męką przywołał konanie
Zburzył zmurszałe ponure domostwo.

Czytany: 267 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: