Banalna chwała


Teraz i na zawsze
Stawiam pomnik
Wszystko z krwi i kości
Martwe, ale podtrzymane obrazem
W momencie upadku na kolana
Wpada na sól ziemi

I myśl sobie, co chcesz
Co chcesz to sobie myśl

Naiwni na dzień dzisiejszy
Szaleńcy co ubierają w klejnoty
Słowa w wersach jak ziemia obiecana
Mają zostać na zawsze obrazem
Zmęczonej wędrówką błogości
To tyle, co obiecanki cacanki i,
(Albo jak)
Bezdomny psina z czerwonym serduszkiem
Na kagańcu z numerem
I nieopłaconym podatkiem
Podjadek obok wielkich
Europejskich marketów
Poszukuje pana, który
zapewni mu wszystko co było obiecywane
Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych

Czytany: 231 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: