Prezentów chyba nie będzie...


Ho, ho.. ho, ho , ho ha....
To Mikołaj sanie pcha.

Renifery tak się spiły...
Mikołaja zostawiły.
To Mikusia była wina,
bo się wpychał do komina.

Gdy tak siedział w tym kominie
nie wesołą miał już minę
I pół nocy tam przesiedział.
Nikt za bardzo nic nie wiedział...

Lecz Śnieżynka bardzo miła
za Mikusiem się stęskniła.
Prędko szukać go musiała
-wobec niego plany miała .

Dobrze że się nawinęły
Z żalu spite renifery,
bo gdy tak się wygłupiały,
to Mikusia też dojrzały.

Ratowanie więc zaczęli,
wielki alarm zaraz wszczęli...
Dużo śmiechu przy tym było,
Ale dobrze się skończyło.

Nasz Mikołaj był zmarznięty,
lecz radośnie uśmiechnięty.
Wziął za rękę swą śnieżynkę
i wskoczyli pod pierzynkę .

Renifery zazdrościły ,
Jeszcze bardziej się napiły.
Rano , jak już było...wiecie...
Sam Mikołaj szedł po świecie!!!


2.12.2012

mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 281 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: