Roczyzna
Mój Symichu, me serce jedyne,
Niechże ja pierwej, nieszczęsny, zaginę,
Niechaj ja twoje mary śmiertelne zalęgę,
Niżli się z tobą tak prędko rozprzęgę.
Już ciało twoje ślachetne ostydło.
Już, hej niestetyż, one oświecone oczy
Smrodliwa ropa bez przestanku toczy.
Już czoło okazałe i udatną szyję szyje
Plugawy robak bez przestanku ryje.
Niedługo proch zbutwiały i próżne nadzieje
Wicher po ziemi przestronej rozwieje,
Że wszystek człowiek wzrostem całym(żal się Boże)
W maluchnej garści zamkniony być może.

Czytany: 1184 razy

R E K L A M A

=>