Styl forma i epoka


Własne sformułowanie prawdy (03.11.2012)
Dwa plus dwa
Matematyk i sędzia powie cztery
Dwa plus dwa na pięć
Wyliczy dziennikarz szmata
Cztery podzieli między kolesie
Pięć podsunie pod dywan
Na tym tle szukam definicji
Leminga
W rozważaniach muszę się odciąć od wszelakiej łajzy
Wypada mi się cofnąć do czasów
Gdy - ( jak to było w modzie)
Dziedzic bez prawa własności
W czarnej limuzynie dygnitarza
(W sposób jeszcze nieopisany)
Dotarł do miasta
Dokładnie w miejsce gdzie kiedyś
Stał pomnik Lenina w deszczu
Uśmiecha się tu dzisiaj Karol Wojtyła
Obok „ baby” w moherowych beretach
Słuchają obcych im przyśpiewek o Bogu
Którego (podobno) już nie ma
W tym zamieszaniu nie pamiętam kto to powiedział
„Słowo wypowiedziane do kogoś
Jest niezniszczalne, podobnie jak energia, która
nie ginie, tylko przekształca się”
I to mnie nie opuszcza – wydaje mi się że
Na zawsze momenty poezji z podręczników
Szukają przestrzeni pomimo przecieków
Mimo to cenzorzy (dziennikarz wyższego rzędu)
Potrafił więcej wypić na zapomnienie
Dzisiaj nie piją sami już po awansach
Towarzyszą im dziennikarze poprawnie myślący

Powiedział mi to filozof
Zmarł w roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym
„Mam nadzieję, że telewizja cyfrowa nie pomoże im
na tyle ile Hitlerowi pomogło radio”

Czytany: 197 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: