Nadążyć za żoną...


Gdy moja żona po sklepie śmigała,
to mnie już niezła cholera brała.
Nadążyć za nią to było wyzwanie,
często za trudne dla mnie zadanie.

Szczególnie kiedy w Galerii krążyła
wówczas pędziła jak wściekła kobyła
a ja z jęzorem na wierzchu latałem!
Tak bardzo do domu wrócić już chciałem !!!

Ale to nie jest tak prosta sprawa
- dla żony Galeria to jest zabawa.
Na szczęście wieczorem ją zamykają
i tym sposobem wytchnienie mi dają.

A gdy już ją zamkną do domu wracamy
na nóżki bolące zgodnie kwękamy…
I chociaż żona mnie ładnie zganiała,
dla mnie i tak jest zawsze wspaniała!!!

21.10.2012
autor : mirek.sokol@interia.pl

Czytany: 380 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: