Do kanikuły
Zła kanikuło, psie niebieski wściekły,
Przed którym wszytkie chłody nam uciekły,
Opadły z liści jak w listopad gaje,
Ziemia się zeschła dziurawi i kraje,
Zioła dżdża pragną, Cererzyne dary
Zawiędłe zwykłej nie donoszą miary,
Proszę cię, jeśli uprosić się godzi,
Niechaj twój ogień mej paniej nie szkodzi.
Strzeż tego, żeby jako płci pieszczonej,
Śniegowi równej i mleku rodzonej,
Piegi nie pstrzyły i przykra, dlaboga,
Nie opaliła w południe śreżoga.
Mnie raczej głowę spal na proch i szpiki,
Już zwykłe ogniom dla białej podwiki;
Popal i zboża, ziemię, gaje, zioła,
Pobierz nam chłody, co ich staje zgoła,
I wód na napój zostaw nam o małe,
Tylko niech moja będzie pani w cale.



Czytany: 1766 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ