W erze wolności słowa


Po lewej i prawej stronie ołtarze
Wejście główne dla wszystkich dostępne
Wprowadzają się zwłoki spraw niezałatwionych
Niektóre z nich mają wielkość zapałki
Inne czuć niewygodnym zapachem
- Którego i czego to jeszcze nie można już dosięgnąć wzrokiem

Nikt nie ma obrazu szczytu który potężnieje
Wszystko jest na fali tak jakby trendy
Równo tłumy sylabują do Zdrowej Maryi
(Krzykiem przypominają o tym, że jeszcze w nią wierzą)
Prośby o oczyszczanie konwersacji z diabelskiej odwagi

O kłamstwach nikt już nic nie mówi
To wodorosty uczucia pływania w słodkim życiu
Na ile wystarczy im śliny do brzegu
Z butelkowej koniczyny usłanych łąk
Do których roszczą sobie prawo bez norm prawnych własności.

Czytany: 273 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: