Nocna przygoda
W nocy mi komar dźwięczał nad uchem,
W końcu urąbał mnie...tuż pod brzuchem.
Myślę se w duchu: zajebię gada,
Nie będzie mi nerwów tej nocy zjadał.

Więc napalony bardzo już byłem
I z wielką zemstą się już czaiłem.
Czekałem na niego w wielkim napięciu,
Po chwili przyleciał...było ich pięciu!!!

I wojnę w ciemności rozpocząć musiałem,
Bo dorwać tych gnoi tak bardzo chciałem.
Jeden po drugim jak muchy padały....
Po co mi w nocy tak dokuczały?

Gdy już ostatnia bestia została,
To mało krew mnie nie zalała...
Taki był sprytny i bardzo bojowy
I krążył ciągle wokół mej głowy.

Ja już nie mogłem i wstać musiałem
I jasnym światłem po oczach mu dałem.
On trochę zgłupiał...do światła poleciał
I w locie na ścianie się wnet rozleciał

Ulgę nareszcie w duchu poczułem
I ze spokojem do snu ulożyłem

Czytany: 477 razy

R E K L A M A

=>