>> Najnowsze  >> Autorzy  >> Użytkownicy  >> Zaloguj 

Marzenie
Modliłem się o łatwą śmierć
A ona lekko przyjść nie chciała
Wisła i most jak w niebo żerdź
Rozgrzany beton, drżenie ciała.

Spoglądam na ten praski brzeg
Wzrokiem powstańca: Miasto płonie,
Z popiołów skwierczy duchów śmiech,
Nie ma już nas po żadnej stronie

Nie ma języka, nie ma słów
I nie ma też do życia środków.
Pomiędzy ludzi wdarł się rów
I tętni grad gubionych podków.

Modliłem się o trudny los
A on oddala się od brzegu.
Z rafą ominął się o włos
I nie zamierza ustać w biegu.

Ten nadwiślański spacer długi:
Z ojcem brodziłem po piasku.
Kamyk na wodzie znaczył smugi.
Kaczki puszczane o brzasku.

O marzeń śmierć modlę się w głos
Ostatniej nadziei odejście.
To mi Marzenę zsyła los
Z podkową złotą - na szczęście.

Czytany: 331 razy


=>

Najnowsze






Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ