ŚMIECH
ŚMIECH
Nie mogę już radości wiele dać z siebie,
chociaż jeszcze nie jest aż tak żle,
ale ja nie mam już tyle sił w potrzebie,
i też tyle wiary w cuda i w raj w niebie.

Kiedyś się śmiałem do rozpuku często,
a był to śmiech tak mocno zarażliwy,
że wszyscy w około tarzali się gęsto,
nie wiedząc nawet jaki tego powód prawdziwy.

Śmiech i rubaszny dowcip był moją potęgą,
ceniono me słowa cięte i celne przeważnie,
ale te czasy już odeszły w krainę odległą,
a ja zapomniałem mego śmiechu,czy na zawsze?

Kwaśną miną często przed lustrem się szczycę,
chociaż czasami uśmiechnę się dość szczerze,
lecz tak mało powodów do usmiechu ja widzę,
i nic specjalnie mnie na śmiech już nie bierze.

Ale szukam w mej wesołej duszy tego miejsca,
co przypomnina mi radość i śmiech w mym życiu,
bo z głębi mego serca śmiech to moja profecja,
a smutki i żal są nie normalne w moim pożyciu.

Za dużo ostatnio się nad sobą ciągle użalam,
to nie prowadzi chyba do żadnego mądrego celu,
czasami ze smutku i żalu jakieś fochy odwalam,
lecz trzeba z tym skończyć,znależć panaceum.

I chociaż nie stać mnie na wiele poświęceń,
to ostatkiem mych sił radość chcę przeżywać,
przestać się zamartwiać nad sobą już więcej,
i śmiechem trosk i trudów życia się pozbywać.

eugmar.

Czytany: 222 razy


=>

Najnowsze















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ